Wydawać by się mogło, że pewne kraje nie są dobrym rynkiem zbytu dla typowo europejskich koncernów. Szczególnie wydawałoby się, że nie jest to Afryka, ze swoja dzikością, zacofaniem, i inną nieco ludzką mentalnością.
A jednak - koncern Nestle wchodzi obecnie dynamicznie na tamtejszy rynek produkcyjny. Oznacza to ni mniej ni więcej, że zakłady Nestle w afryce będzie nie tylko sprzedawać swoje rodzime produkty, jak odżywki dla dzieci, kaszki, słodycze, kakao czy płatki kukurydziane - ale i" nestle afryka" będzie tam właśnie, na czarnym lądzie, produkować żywność - otworzy w Afryce nowe fabryki i filie. Tajemnica jest ja razie, jakie będą to kraje. Wiemy za to, że nestle w afryce będzie mieć nie jeden czy dwa, ale kilka oddziałów. Oznacza to zapewne, że i afrykańska produkcja będzie nieco inna w porównaniu z europejskimi standardami - nestle sięgnie najprawdopodobniej nie tylko po lokalną siłę roboczą, ale tez po miejscowe, afrykańskie półprodukty roślinne, nieobecne na naszym kontynencie. Co to będzie, możemy tylko spekulować. Może afrykańskie orzechy, bambus, korzenie manioku, czy słodkie ziemniaczki - tzw. bataty. Pewnym jest jednak, że eksperyment" nestle Afryka" będzie ciekawy, także z punktu widzenia Polaka. Być może już niedługo będziemy mogli sami skosztować nowych, afrykańskich przetworów sygnowanych znakiem Nestle.
Brak komentarzy.